16.08.2011

Big Come Back.


The biggest Hi5 goes to:
Mum&Dad, Citroen C3, Mercadona, Eroski, Rough Guides, P.A., Campingaz, Repsol, Quechua, Cudny, Julka, Mac Barren, Golden Virginia, Rizla, Smoking Orange, Telebanco, Swiss, steki argentyńskie, Canon, Olympus, Apple, Dell, Philips, Pinxos. 

The best places:
Granada, Tarifa, Salamnca, San Sebastian.





Barcoloneta.

Wieczorem można spotkać lokalne szkoły tańca bawiące się na deptaku Barcolonety. Swing swing swing !

WOK take away !




the city.


gaudigaudigaudi


BAR CE LO NA


Yes we can! 

Citroen oddany. Nasze średnie osiągi:

4032km
5.8l/100km
60km/h

11.08.2011

pyrenees//pirineos on my way.

W Pireneje w sumie nie miałyśmy zamiaru pojechać, ale jakoś tak wyszło, że w tamtym rejonie przebiega bezpłatna droga do Barcelony i to ją właśnie wybrałyśmy. Było pięknie, sami zobaczcie. O tym nie pisali w przewodniku. :)

Rain is not a Problem.

Niestety, trochę padało na naszym campingu pod San Sebastian, a deszcz zaskoczył nas akurat pod koniec gotowania makaronu. Pierwszy obiad w namiocie, ostatni na campingu. 

///


9.08.2011

a tymczem....


soon...


7.08.2011

Donostia aka San Sebastian!

Jedno z najfajniejszych miejsc, do których trafilyśmy podczas całego naszego tripa. Także napewno tam wrócimy. Szczególnie, że byłyśmy tylko jeden dzień, więc niedosyt pozostał. Klimat, pinxos, surfing, ładni chłopcy (to rzadkość w Hiszpanii!). Życie nocne też z pewnością niczego sobie i atrakcje na kieszeń każdego. Super! 

Guggenheim /// Bilbo.

Muzem Guggenheima przedstawia tylko i wyłącznie zbiory sztuki współczesnej, które niestety nie porywają, ale tak to jest chyba ze 'sztuka współczesna'. Oczywiście to my jej nie rozumiemy i tu jest problemem porozumienia, ale tak już musi być najwidoczniej. Koonsa lubię i lubić będę, ale reszta raczej nigdy nie zacznie do mnie przemawiać. 

Giga szczeniak przed muzeum jest super. Chociaż niewiedzieć czemu obie wyobraziłyśmy sobie, że jest mosiężny. 

5.08.2011

Ternera Teriyaki!

Pirackie wino! Pierwszy krok do znalezienia prawdziwego chłopaka pirata. Z XVI wieku oczywiście.

Oviedo.

Oviedo znajduje się 120km od naszego campingu w La Franca, także zdecydowałyśmy się zobaczyć co tam słychać. Tak, tak... Javiera nie spotkałyśmy, ale zdjęcie z Woodym Allenem mamy! 

Generalnie miasto jest nudne i to bardzo. Troche ładnych kamieniczek, troche sporo, no ok, ale nic sie nie dzieje. Zakładam, że w ciągu roku akademickiego wrażenia są zupełnie inne, ale tego już się osobiście nie dowiem.