Przy campingu 'las hosrtencias' jest NAJŁADNIEJSZA plaża jaką do tej pory widziałyśmy podczas całego naszego tripa, ale o niej troche później.
Sam camping był bardzo przystępny, szczególnie, że dostałyśmy miejsce dość ustronne i drące się grupy małych dzieci nam nie doskwierały. Do tego nie zapomnimy małżeństwa, które meszkało tuż koło nas. No nie mogłyśmy od nich oderwać wzroku, tacy byli pocieszni w swoich poczynaniach.
Chociaż pierwszej nocy szalała burza z piorunami, błyskawicami i deszczem, nasza quechua wytrzymała , więc bez obaw.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz